Procedury biurokratyczne, u swoich założeń, mają za zadanie porządkować interakcje między poszczególnymi podmiotami życia społecznego. Idąc tym tropem, w państwie wyposażonym w dobrze zaprojektowaną administrację procedury biurokratyczne powinny stanowić uproszczenie życia obywateli, a w najgorszym wypadku być nieuciążliwe. Problem pojawia się wtedy, gdy przepisów i ich uaktualnień jest zbyt dużo. Wówczas dostosowanie się do norm prawnych okazuje się być znaczącym obciążeniem dla przedsiębiorstw.

 

Jak przeczytamy w najnowszym raporcie firmy doradczej Grant Thornton, „statystyczny polski przedsiębiorca na spełnienie wszystkich wymogów biurokratycznych – śledzenie zmian w prawie, zapoznawanie się z procedurami podatkowymi czy wypełnianie sprawozdań dla urzędników – powinien poświęcić właściwie cały swój czas pracy.” Nadmierny biurokratyzm jest czynnikiem hamującym rozwój gospodarki. Niezdrowy przerost liczby przepisów to większa liczba etatów potrzebna do ich spełnienia, co oznacza realny koszt.

 

Grant Thornton wymienia cztery oblicza polskiej biurokracji. Wśród nich są skomplikowane procedury podatkowe czy uciążliwy obowiązek sprawozdawczy: „nawet drobne firmy muszą wysyłać czasem setki formularzy.”

Dobrym rozwiązaniem dla obecnego stanu otoczenia prawnego przedsiębiorstw, mogłaby być integracja wymaganych przez urzędy sprawozdań połączona z redukcją powtarzających się informacji. Taka idea, nazywana Standard Business Reporting, została wdrożona w Holandii czy Australii.