Zatwierdzony przez Radę Ministrów projekt nowelizacji ordynacji podatkowej okazuje się mieć swoje niedopatrzenia. Mówiąc dokładniej, luki kryją się w harmonogramie planowanych zmian wynikających z zapisów ustawy.

Przypomnijmy, że istotnym elementem nowelizacji ma być wprowadzenie Jednolitego Pliku Kontrolnego, który standaryzuje sposób prowadzenia ksiąg podatkowych. Od przyszłego roku przedsiębiorcy raportujący w sposób elektroniczny na żądanie urzędu skarbowego będą zobligowani do udostępnienia ksiąg podatkowych zapisanych w formacie strukturalnym, tj. takim który umożliwia automatyczne wyodrębienienie danych merytorycznych przy użyciu odpowiednich algorytmów informatycznych.

Nowe wymagania będą wchodziły w życie stopniowo. Jak czytamy w Pakiecie działań podatkowych, od 2016 roku duże przedsiębiorstwa będą zobowiązane do przekazywania danych w formacie strukturalnym. W latach 2016-2017  małe i średnie przedsiębiorstwa będą mogły prowadzić księgi ustandaryzowane fakultatywnie. Natomiast od 2018 roku wszystkie przedsiębiorstwa muszą dostosować się do zmian w raportowaniu.

Powyższy harmonogram nie uwzględnia okresu przejściowego dla mikroprzedsiębiorstw. Zgodnie z polskim prawem od 2008 roku mikroprzedsiębiorstwo jest oddzielną kategorią przedsiębiorstwa charakteryzującą się obrotem poniżej 2 mln euro oraz zatrudnieniem niższym niż 10 osób. W tej grupie znajdują się niejednokrotnie firmy, których działalność jest na tyle duża, że nie prowadzą już księgowości papierowej, jednak na tyle mała, że przystosowanie się do nowych zmian będzie generowało istotne koszty. Mamy nadzieję, że mikroprzedsiębiorcy zostali jedynie przeoczeni w projekcie i w rzeczywistości nowe obowiązki będą ich dotyczyć dopiero w 2018 roku.